Wybierz region

Wybierz miasto

    KADRA - Dziś ostatni dzień zgrupowania we Wronkach

    Autor: Radosław Patroniak

    2007-10-11, Aktualizacja: 2007-10-11 13:25

    Wydarzeniem ostatniej doby we Wronkach był wyjazd ze zgrupowania we wtorek późnym wieczorem Marcina Wasilewskiego. Byłemu obrońcy Lecha zmarł ojciec, więc nikt go w hotelu nie zatrzymywał.

    Wydarzeniem ostatniej doby we Wronkach był wyjazd ze zgrupowania we wtorek późnym wieczorem Marcina Wasilewskiego. Byłemu obrońcy Lecha zmarł ojciec, więc nikt go w hotelu nie zatrzymywał. Wasyl wczoraj wrócił do kolegów, ale w dwóch treningach nie brał udziału. Podobnie zresztą jak Łukasz Garguła, leczący drobny uraz.

    Wasilewski otrzymał od Leo Beenhakkera wolną rękę i mógł całkowicie zrezygnować z treningów i gry w najbliższym meczu z Kazachstanem (w sobotę o godz. 20.30 na stadionie Legii). Postanowił jednak podjąć trudne wyzwanie.

    Brazylijski wstęp

    Kadrowicze dzień rozpoczęli od delikatnego rozruchu. W dalszej fazie zajęć też się nie przemęczali, bo boss Leo zarządził grę w siatkonogę. Drużynę podzielono na cztery grupy i rozegrano miniturniej w stylu brazylijjskim. Po nim przyszedł czas na trening strzelecki. Intensywniej ćwiczono po południu, gdyż holenderski szkoleniowiec chciał sprawdzić różne warianty taktyczne pod kątem sobotniego rywala. Kazachowie dla sztabu trenerów już od dawna nie mają tajemnic. Zadbał o to nasz bank informacji.
    – Dziś piłkarzy czeka ostatni trening we Wronkach. Po popołudniu wszyscy będą mieli czas dla siebie. Wolnością długo się nie nacieszą, bo już w piątek w południe odlatujemy z poznańskiej Ławicy do Warszawy – tłumaczyła Marta Alf, rzecznik prasowy reprezentacji.

    Radość z karteczek

    W gronie biało-czerwonych największą niespodzianką jest obecność debiutanta, Tomasza Zahorskiego. Były napastnik Groclinu Grodzisk przyznał, że będzie to dla niego lekcja doświadczenia.
    – Tydzień temu w poniedziałek, tuż przed treningiem przyszedł prezes klubu z dwoma karteczkami. Wręczył je trenerowi, a on wyczytał dwa nazwiska – moje i Konrada Gołosia. Wszyscy od razu pospieszyli do nas z gratulacjami. Byłem mocno zaskoczony i jednocześnie bardzo szczęśliwy – opowiadał 23-letni snajper Górnika Zabrze, Tomasz Zahorski.
    Kariera Zahorskiego potoczyła się błyskawicznie. Jeszcze przed dwoma laty grał w czwartoligowym OKS Olsztyn. Tam został dostrzeżony przez ówczesnego trenera Groclinu – Wernera Liczkę. W grodziskim zespole nie grał regularnie, więc został wypożyczony do Górnika Łęczna. Od nowego sezonu jest piłkarzem Górnika.
    – Na pewno to powołanie może być przełomowym momentem w mojej karierze. Jeden już taki miałem, kiedy to praktycznie z dnia na dzień z czwartej ligi wskoczyłem do składu pierwszoligowego zespołu. Ważnym dla mnie momentem było powołanie do reprezentacji młodzieżowej – dodał Zahorski.

    Więcej w dzisiejszym wydaniu Głosu Wielkopolskiego

    Głos Wielkopolski dostępny także w wersji elektronicznej - ZAMÓW TERAZ SMS-em!

    Sonda

    Czy według Ciebie nauczyciele powinni stosować taką formę protestu jak strajk?

    • Tak (59%)
    • Nie (41%)
    • Nie mam zdania (0%)