Dodaj zdjęcie profilowe

avatarMagda Weidner

Zielona Góra

Bo kobiecie ciężko rozstać się z ... ciuchami

2012-06-14 13:51:21

- Nie mam się w co ubrać! - przeraźliwy wrzask dobiega z niejednego mieszkania. A wypowiada te słowa kobieta. Starsza, młodsza...


Szafa wypchana po brzegi. Każda półka, półeczunia zajęta. Ciuchy upchane nawet na przedpokoju, w pufach, w szufladach. Ale dalej upiera się przy tym, że nie ma co na siebie założyć.


I problem pojawia się ogromny. Czas goni, a tu .....nic. Pustka. Żadna bluzka nie pasuje, ta za stara, ta za mała, ta za duża, a ta niemodna.
Spodnie? Zapomnij....
Sukienka? Oszalałeś?
I zastanawia się osoba z boku, o co tej kobiecie chodzi? Do wyboru do koloru. Długie, krótkie, w koronki, kwiatki, bratki i stokrotki. Masz tego multum, to po co to trzymasz? Oddaj, wyrzuć, zmień...cokolwiek zrób i zmniejsz objętość, a wtedy znajdziesz szybko, bez większego problemu, wyrywania włosów...


Ale nie! Nie ma i koniec! Nie można i tyle!


Skąd bierze się ten problem?
Bo kobiecie ciężko rozstać się z ciuchami. Tak, tak. To jest możliwe. Do ciuchów sentyment. Istnieje takie zjawisko, a jakże. Może dla niektórych całkowicie niezrozumiałe, ale...Mało tego dochodzi dziwny zabieg, którego tak naprawdę nie można jednoznacznie zdefiniować. To wszystko funkcjonuje i dotyka najczęściej płeć piękną. I to wcale nie jest chomikowanie, czy gromadzenie na zapas w razie kryzysu, czy srogiej zimy, aby móc zrobić siebie cebuleczkę...


Przegląda kobieta szafę:
- Ta sukienka - co za tragedia, jak ja mogłam w niej chodzić. Do kosza!
Mija pięć minut, sukienka leży w worku przygotowana do wyrzucenia...
- Nie! Przecież poznałam w niej swojego męża....Nie mogę jej wyrzucić!
I pyk sukieneczka, czy brzydka, czy za mała, czy niemodna - wraca na wieszak


- Ta koszulka za duża, ta ma dziurki, a ta kompletnie nie pasuje mi do oczu...i pyk do wora
Mija dosłownie kilkanaście sekund
- Nie! Co ja robię? Przecież przyda mogę w niej spać, sprzątać i wyjść na spacer z psem
I wraca wszystko na swoje miejsce


- Rozmiar 38 - kiedy ja taki nosiłam. Muszę się pozbyć tych ciuchów.
Po chwili
- O nie! To motywacja. Muszę zrzucić kilka, no może kilkanaście kilogramów i wcisnę się w te czerwone spodnie, a do tego ta zielona tunika. No cudnie będzie. Wracają na wieszak! Albo o zrobię im specjalną półkę. Tak! Nazwę ją - Półka motywująca!


Otwiera się szafa z butami i na kobietę spadają kozaki i japonki
- Co tu się dzieje?! O nie! mam zdecydowanie za dużo badziewiastego obuwia! Muszę coś z tym zrobić!
I zasiada przed szafą, godzinny przegląd swoich pantofli, adidasów, trampek
- W tych nigdy nie byłam, oddam je koleżance....albo nieeeee może je założę. O tym odpada podeszwa, chyba już nic z nimi nie zadziałam...a wezmę klej od męża do dętki i może uda się...Te mają zdarty szpic....o wiem zamaluję markerem.
Wychodzi na to, że może jedne....kapcie zostaną usunięte z szafy.


Ot i tak to wygląda. Takich akcji kobiety mają wiele. Co przysiądą do swych szaf. A robią to często. Bo we wszelkich programach, gdzie metamorfozy są czynione, zawsze zaczyna się od szafy. I wyrzuca wszystko, co zbędne, zostawia tylko konkretne zestawy. Ale przecież można wybrać niepotrzebne ciuchy i...schować do pufy, kartonów i upchać znowu do...szafy:)

Jesteś na profilu Magda Weidner - stronie mieszkańca miasta Zielona Góra. Materiały tutaj publikowane nie są poddawane procesowi moderacji. Naszemiasto.pl nie jest autorem wpisów i nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanej informacji. W przypadku nadużyć prosimy o zgłoszenie strony mieszkańca do weryfikacji tutaj

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.