Dodaj zdjęcie profilowe

avatarMagda Weidner

Zielona Góra

Bo nie jedząc mięsa masz problem

2012-07-25 14:06:10

- No proszę cię taka kostka, przecież ona nawet koło mięsa nie leżała - pierwszy głos.
- Daj spokój... Mogła pani nie mówić, że zupa na mięsie, może by nikt nie poznał - drugi głos.
- Ej no przestań , taki sos to nie mięso


I co? I tak właśnie wygląda obiad poza domem osoby, która nie je mięsa. Dla niektórych to żaden problem, ale ile można jeść ziemniaki? Sam ryż, czy inne dodatki płacąc za całość? Nie wnikając w to, dlaczego ktoś nie je mięsa. Bo nie lubi, bo po prostu nie, bo kocha zwierzęta, bo religia mu na to nie pozwala....


To nie chodzi o to, ale o sam fakt, jakie problemy ma taka osoba w naszym mieście i nie tylko. Pójść gdzieś zjeść coś "normalnego" graniczy z cudem. Pozostają pizze, czy też sałatki, ale na normalny obiad można liczyć tylko w jednym miejscu. Zastanawia mnie, dlaczego pomimo dość "popularnego" ostatnio wegetarianizmu, inne restauracje, knajpy nie wychodzą w stronę klienta, tylko zamykają mu drzwi przed nosem? I słyszę, sama sobie zgotowałaś taki los. Ok mój wybór, ale żeby aż tak ....


Nie ma możliwości zamiany

- A można do ziemniaków prosić coś innego? - nie niestety nie, kucharz ma straszne zamieszanie w kuchni i albo z mięsem, albo podwójna porcja ziemniaków. I zonk...
- Na tej pizzy jest szynka, zamawiałam bez - to proszę zrzucić!
Ale i tak najlepsza sytuacja, jaka mnie spotkała, to propozycja w jednym z barów. Zamówiłam pierogi ruskie, nie zdążyłam nawet zapytać, czy będą tam jakieś skwarki, jak już pani przyniosła gotowe pierogi oczywiście z niechcianym elementem... I pytam się grzecznie, czy można wymienić, że nawet nie ruszyłam, bo nie zdążyłam powiedzieć, że nie chcę, a pani do mnie - to ja wymyję pani te piergo w wodzie? - no moja mina była bezcenna. Bo to takie normalne, ciepłe pierogi pod kran i na talerz, a może jeszcze, aby zabić zapach smalcu umyć je płynem? No różne pomysły przychodzą do głowy...Koniec końców kupiłam drugą porcję...


Ograniczone zaufanie
I ma się takie właśnie ograniczone zaufanie do kelnerów tudzież kucharzy. Bo tak naprawdę nie wiesz, czy nie zrobi ci na złość, czy nie będzie chciał sprawdzić , czy faktycznie poczujesz mięso w potrawie, czy odkryjesz że kapusta to szynka itp. itd.


To Twoja wina
I już nie raz nie dwa usłyszałam, że to ludzie sami stwarzają sobie taki problem. Nie mogą po prostu jeść mięsa i nie wymyślać. Hmmm i takie wytłumaczenie jakoś nie bardzo do mnie dociera. Na to samo można odpowiedzieć - a nie mogą inni dostosować menu do potrzeb klienta?


No i nie wiem sama. Może coś w tym jest, a może nie jest. Może po prostu mięso jest trendy? I koniec kropka, a może tutaj zachodzą jakieś inne akcje , relacje...


hmm.......

Jesteś na profilu Magda Weidner - stronie mieszkańca miasta Zielona Góra. Materiały tutaj publikowane nie są poddawane procesowi moderacji. Naszemiasto.pl nie jest autorem wpisów i nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanej informacji. W przypadku nadużyć prosimy o zgłoszenie strony mieszkańca do weryfikacji tutaj

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.