Alarm! Do broni! mamy inwazję zielonych obcych

Redakcja
Udostępnij:
Po wszelkich szrotówkach kasztanowcowiaczkach, śliniaku luzytańskim (to ten paskudny ślimak bez domku), stonce ziemniaczanej mamy kolejnego agresora, któremu niespecjalnie możemy się przeciwstawić. To ćma bukszpanowa. Nie wierzycie? Przyjrzyjcie się swojemu krzakowi bukszpanu. A widzicie...

Wszystko zaczęło się od sąsiada, który wszczął alarm.
- Widział pan co się porobiło z bukszpanami?
- A co?
- No czy schną?
- Schną bo sucho.
- Gdzie tam, niech pan sprawdzi, wszystkiemu winne takie małe, zielone glisty, to jakaś inwazja. Mówię panu...

Przybysz z Azji

Dalej po okulary. No bukszpan nietęgo wygląda. Szukam małych zielonych… glist nie widzę. Nagle, jak komandosi zjeżdżający na linach ze śmigłowców, przemykają tuż przed szkłami okularów na nitkach jakby pajęczyny. No bezczelne. Małe, zielone, glisty? Nie, raczej gąsienice. Hola, hola, niektóre wędrują po tarasie, podbijają pnącza. Jeden, drugi, trzeci, dziesiąty. To prawdziwa armia...

Kolejny krok to oczywiście konsultacja u dr Google. Mam cię. Ćma bukszpanowa. Na zdjęciach w internecie wypisz, wymaluj „moja gąsienica”. I „inwazja” to określenia jak najbardziej adekwatne.

Oto okazuje się, że jest Azjatką i błyskawicznie podbija Europę Środkową. Ba, Polskę. Prawdziwy blitzkrieg. W 2012 roku została zaobserwowana w województwie dolnośląskim. Trzy lata później była w Małopolsce i na Opolszczyźnie.

Obrona konieczna

Zdusić inwazję w zarodku? Za późno. Trzeba się uzbroić. Maszeruję do sklepu ogrodniczgo.
- Nie ma nic, w hurtowni pan też nic nie znajdzie - słyszę. - Bo i stonka ruszyła i inne robactwo...
Oczywiście natychmiast zbiera się konsylium działkowców, ogrodników, którzy przysłuchują się rozmowie.
- Wytruć cholerstwo - rzuca pierwszy.
- Daj pan spokój, wyzbierać. Chemią to pan dobre owady wytnie, a to zielone cholerstwo będzie się śmiało panu w nos - kontruje drugi.
- Raczej trzeba dać sobie spokój. Ta ćma będzie wracać. Ciągłe pryskanie nie ma sensu - macha ręką trzeci.
- Ma pan bukszpan? Aaa, nie, to i łatwo panu machać ręką - ripostuje ten pierwszy.

No nie wygląda to dobrze. Całe szczęście, że bukszpany są jedynymi roślinami, którymi żywią się larwy tego motyla, także miejscem składania jaj i wcześniej randek obu płci. W Europie Środkowej gatunek wydaje dwa lub trzy pokolenia w ciągu roku, w zależności od warunków pogodowych i klimatycznych.

Larwy rozwijają się na liściach i pędach rośliny żywicielskiej, intensywnie przędąc jedwabne nici. Młodsze ogryzają brzegi liści, starsze zjadają niemal całe liście. Przy intensywnym żerowaniu często dochodzi do defoliacji pędów, a nawet całkowitego usychania roślin. Wiem coś o tym, wierzcie mi.

Dobrze się maskuje

Ćmę bukszpanową możemy zwalczać na kilka sposobów. Walkę należy zacząć tak, jak ja. Od założenia okularów na nos. Minęło sporo czasu zanim dostrzegłem wroga na bukszpanie, bo maskuje się wyśmienicie. Aby go wytropić znajdźmy nadgryzione liście i skrawki przędzy. Młode gąsienice ucztują w wewnętrznych przestrzeniach korony.
I tutaj możemy ruszyć z kontrofensywą. Wyłapać (fuj!), strząsnąć z krzewu (może padnie z głodu) lub potraktować strumieniem wody (znamy te metodę walki z przeciwnikiem). Dopiero, gdy te wszystkie metody zawiodą sięgamy po broń chemiczną. Jak podpowiadają fachowcy należy sięgać środki na bazie acetamipridu, deltametryny i lambda-cyhalotryny, cokolwiek to znaczy.
I uwaga! Czytajmy instrukcje obsługi. Kiedy wreszcie kupiłem odpowiedni preparat na opakowaniu było napisane, że pryskamy wczesnym rankiem lub późnym wieczorem, aby nie zaszkodzić pożytecznym owadom.
Larum grają w innych regionach, wici rozsyłane są także u nas. Wójt Zaboru Robert Sidoruk przyznaje, że do urzędu napływają informacje od mieszkańców, że szkodnik pojawił się w gminie Zabór.

Nie warto zwlekać

- Ten gatunek ćmy nigdy wcześniej się u nas nie występował, ale teraz zaatakował już w kilku miejscach. Nie wiem, z czego to może wynikać, ale warto zabezpieczyć nasze bukszpany przy pomocy odpowiednich środków chemicznych. Myślę, że nie warto z tym zwlekać, szkoda, aby się zmarnowały - przekonuje włodarz gminy.
Mój ogród jest już po przejściach. Przepiękna rusałka żałobnik (spokojnie, to tylko motyl, jeden z największych w Polsce) załatwiła mi na amen wierzby. A żal mi się zrobiło ślicznoty, zwłaszcza że chroniona. Teraz sie nie poddam. W sobotę, tuż po świcie, użyłem broni chemicznej. Na razie „zieloni” nic sobie z tego nie robią, ale ten środek nie działa bezpośrednio na wroga, ale jest wchłaniany przez roślinę.
I czekam, aż wróg zasiądzie do stołu...

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Nezznalek w Muzotoku - zapowiedź nowego odcinka

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie