Takie akcje w Zielonej Górze! W tym sanatorium leczono... winogronami. Pacjent musiał zjeść nawet 6 kilogramów owoców dziennie

OPRAC.: Redakcja

Wideo

Zobacz galerię (15 zdjęć)
Budynek przy ul. Botanicznej w Zielonej Górze z pozoru nie wyróżnia się niczym wyjątkowym. Kamienica jakich w mieście wiele. Gdy podejdzie się jednak bliżej, można zobaczyć na niej piękne ozdoby, z motywami winorośli w roli głównej. Płaskorzeźby znalazły się tu nieprzypadkowo. Bo dawniej działało w tym miejscu... winne sanatorium.

Czytaj także

O tym, że w Zielonej Górze znajduje się mnóstwo budynków i elementów, które wskazują na winiarskie tradycje tego regionu, nikogo chyba już nie trzeba przekonywać. Mamy i piwnice winiarskie (nieustannie zachęcamy do ich zwiedzania, takie architektoniczne cuda znajdziesz chociażby pod zielonogórskim ratuszem), uchowały się i winiarskie domki.

Jak moglibyśmy świętować okrągłe urodziny Zielonej Góry? Radny Marcin Pabierowski ma pomysł: zadbajmy o ważne miejsca, jak domek winiarski

Ale czy wiecie, że w dawnym Grünbergu działało też winne sanatorium?

Winne sanatorium. Pacjenci musieli stosować restrykcyjną dietę

- W XIX wieku Grünberg w Niemczech zaistniał jako kurort stosujący kurację winogronową - ampeloterapię - wyjaśnia zielonogórski historyk i regionalista, dr Grzegorz Biszczanik.

Trwa głosowanie...

Czy uważasz, że w naszym regionie dobrze dba się o tradycje winiarskie?

Winogrona, jako owoce, które oczyszczają organizm z toksyn, miały być remedium nie tylko na choroby wątroby, ale i puchlinę czy schorzenia nerwowe.

O leczeniu winogronami wydano nawet książkę. Co wiemy dziś o diecie?

- Pomysłodawcą takiej kuracji był grünberczyk, królewski fizyk, doktor Ewald Wolff - wyjaśnia dr Grzegorz Biszczanik. - W 1852 roku wydał książkę pod tytułem "Kuracja winogronowa", w której opisywał zalety stosowania swojej terapii.

Historyk wyjaśnia, że według tych zaleceń pacjent miał stosować określoną dietę. Ale to nie wszystko! Zbawienny miał być także wypoczynek wśród winnic.

- Kurs mógł rozpocząć się jednak dopiero po osiągnięciu przez winogrona pełnej dojrzałości - wyjaśnia G. Biszczanik. - Było to przeważnie w połowie lub pod koniec października, a kurs w zależności od stanu "chorego" musiał trwać od 3 do 6 tygodni.

Nawet kilka kilogramów winogron dziennie

Jak opowiada dr G. Biszczanik, według wytycznych podopieczny takiego winnego sanatorium, który stosował niezwykłą kurację, musiał spożywać nawet do 6 kilogramów winogron dziennie. Mógł zjeść jeszcze trochę bułki, a wszystko popić sokiem winogronowym. Co ważne! Wino było w tej kuracji zakazane.

- Niestety winogronowa dieta nie była popularna i nie podbiła serca kuracjuszy - przyznaje zielonogórski regionalista.

No dobrze, ale gdzie mieściło się sanatorium? W budynku przy obecnej ulicy Botanicznej 38. Teraz znajdują się tutaj mieszkania. Zniknęły charakterystyczne okiennice, pojawiły się nowoczesne, plastikowe okna. Uważne oko uchwyci jeszcze zdobienia z motywami winorośli. To one mogą być wskazówką, że przed wielu laty w tym właśnie budynku znajdowało się sanatorium. Gdzie człowiek miał wrócić do zdrowia, jedząc winogrona i przebywając pośród winnic...

Zobacz też: Winobranie 2020. W tym roku nie będzie winobraniowego korowodu. Ale spokojnie! Organizatorzy szykują dla nas coś w zamian. Co to będzie?

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie