Winobranie 2020. Uliczni muzycy nie mogą grać na jarmarku. Dlaczego?

Redakcja

Wideo

- Tegoroczne Winobranie skromniejsze niż zwykle. Mniej wydarzeń kulturalnych, koncertów. Tę lukę zapełnić się starają uliczni muzycy, ale sa wyganiani z jarmarku. To absurd! - uważa pani Agnieszka. Dlaczego? Okazuje się, że wszystko przez... koronawirusa.

Winobranie 2020 trwa. Pogoda sprzyja wyjściom do miasta, więc wielu zielonogórzan kieruje się do śródmieścia.
- Żeby tradycji stało się zadość, zakładamy z mężem maseczki, by dbać o siebie i innych, idziemy na deptak. Tam jeden muzyk gra na saksofonie, w innym miejscu na akordeonie. Ale okazuje się, że niedługo, bo zostają przegonieni. Dlaczego? - dziwi się zielonogórzanka.

WSZYSTKO O WINOBRANIU 2020:
Winobranie 2020: Koncerty, spektakle, winobusy, miasteczko winiarskie, lunapark. Mnóstwo atrakcji w czasie Dni Zielonej Góry

Za te uliczne koncerty miasto nic nie płaci

Nie tylko pani Agnieszka zadzwoniła do naszej redakcji, zdziwiona faktem, że uliczni muzycy nie mogą grać na winobraniowym jarmarku.
- Przecież to dodatkowa atrakcja Winobrania. Miasto nie musi płacić grajkom, a jest wesoło, świąteczne. Zwłaszcza jak grają światowe hity - to głos pani Marty. - Jestem zbulwersowana, że nie pozwalamy im grać. Nigdy tak nie było. Poza tym takie osoby pojawiają się w innych miastach i tam nikt ich nie wygania. Co się więc nagle stało u nas, że już nie potrzebujemy grajków?
Pan Tomasz był też zdziwiony, gdu zobaczył straż miejską przy muzyku.
- Od razu sprawdziłem w internecie jak jest w innych miastach. Grajkowie mogą występować pod warunkiem, że nie korzystają ze sprzętu nagłaśniającego i nie zakłócają porządku - czyta pan Tomasz. - Wszędzie piszą, że muzycy uliczni są mile widziani, chyba że mieszkańcy zgłoszą, że im przeszkadzają...

Skąd się wziął zakaz gry na jarmarku

Do tej pory uliczni muzycy także mogli spokojnie wykonywać różne utwory na zielonogórskim deptaku. Teraz jest inaczej Dlaczego? Ano dlatego, że tegoroczne Winobranie jest wyjątkowe.

Jak tłumaczy Zdzisław Strach z Centrum Biznesu - w tym roku obowiązują inne zasady i regulamin niż to było w poprzednich latach. I tak zajętych jest tylko ponad 30 procent miejsc na jarmarku. Chodzi o zachowanie odpowiednich odległości między stoiskami i dystansu społecznego.
Muzyk uliczny Eugeniusz Merstein-Kwiatkowski jest bardzo zdziwiony, kiedy służby porządkowe każą mu opuścić deptak.
- Nie rozumiem, dlaczego tu nikt nie może grać. Nie chcecie mnie to trudno. Wsiadam w samochód i jadę do Goerlitz - mówi. - Tam zarobię kilka razy więcej niż tutaj...

- Zrezygnowaliśmy ze stoisk jednodniowych, mobilnych, wszelkiego rodzaju dostawek. Zakazaliśmy kolportażu ulotek, a także z wszelkiego rodzaju działań, które powodują, że w danym miejscu zaczyna gromadzić się grupa ludzi - wyjaśnia Z. Strach. - Każdy handlujących na jarmarku czy w miasteczku winiarskim musiał podpisać stosowną umowę, dostosować się do panujących warunków i obostrzeń, związanych z pandemią koronairusa. To jest konieczność.
Uliczni muzycy żadnej umowy nie podpisują. I choć są atrakcją dla gości, stanowić mogą zagrożenie zakażeniem. Zawsze przy takich muzykach gromadzi się tłum. Nie ma więc dystansu społecznego.

Muzycy są wypraszani z deptaka

Właśnie dlatego w tym roku wyjątkowo uliczni muzycy nie są mile widziani na jarmarku. Powinni jednak zrozumieć sytuację.

Czy dostają mandaty za grę na deptaku?
Jak mówi Z. Strach, sa po prostu wypraszane przez służby porządkowe. Wyjaśnia się im, dlaczego muszą opuścić teren.
Nowe zasady i obostrzenia obowiązują na terenie należącym do miasta. Może się więc zdarzyć sytuacja, że gdzieś pojawi się jednodniowe stoisko czy muzyk, ale wtedy to na pewno będzie teren prywatny.
Z. Strach ma nadzieję, ,że zielonogórzanie i gości zrozumieją wyjątkową sytuację i sprawa ta nie będzie wywoływać niezdrowych emocji. A przy okazji przypomina o konieczności zakładania maseczek, gdy chcemy wejść na winobraniowy jarmak. Myślmy o zdrowiu innych i swoim. Lepiej chuchać na zimne, niż potem mieć duży problem...

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

A
Anna

Ale bzdury. Jakim cudem granie na ulicy miałoby wpływać na rozprzestrzenianie się wirusa bardziej niż koncerty na wolnym powietrzu, stoiska handlowe czy wieczorne popijawy winobraniowe? Prawda jest taka, że zawsze znajdzie się powód aby wygonić muzyków. To są tylko wymówki. Organizator nic z nich nie ma bo nie płacą za placowe i to wszystko. Kilka lat temu również chciałam grać na deptaku to usłyszałam, że organizator sobie nie życzy muzyków. To jest ograniczanie wolności! Nie dajcie się uciszyć muzycy!

Dodaj ogłoszenie