Wolontariusze niosą pomoc w Szpitalu Tymczasowym w Zielonej Górze. "Serce pęka, gdy czytamy, że ktoś neguje pandemię"

Natalia Dyjas-Szatkowska
Natalia Dyjas-Szatkowska
Pandemia koronawirusa nie odpuszcza. W Szpitalu Tymczasowym w Zielonej Górze mają być kolejne łóżka dla chorych.
Pandemia koronawirusa nie odpuszcza. W Szpitalu Tymczasowym w Zielonej Górze mają być kolejne łóżka dla chorych. Jacek Katos
Udostępnij:
Szpital tymczasowy w Zielonej Górze ma powiększyć się o kolejne 28 łóżek. W ostatnich tygodniach pacjentów z koronawirusem wciąż przybywa. - Jestem przerażony, jak dużo pacjentów jest na oddziale - mówi Grzegorz Hryniewicz, który pomaga w zielonogórskiej placówce jako wolontariusz. Mimo twardych danych, niektórzy pandemię negują. Dlaczego?

- Sytuacji na oddziale covidowym nie da się opisać słowami - mówi Grzegorz Hryniewicz, społecznik i radny, który (gdy ma tylko możliwość) pomaga jako wolontariusz w Szpitalu Tymczasowym w Zielonej Górze. - Po pierwsze nie da się opisać słowami, jak zgrany zespół stworzył w szpitalu tymczasowym w Zielonej Górze doktor Bartosz Kudliński. Całość jest świetnie zorganizowana. A i mnóstwo osób i instytucji z zewnątrz stara się tutaj nieść pomoc w rozmaity sposób.

Wideo: Trudne miesiące pandemii oczami doktora Jacka Smykała:

Atmosfera, mimo trudnej sytuacji, jest bardzo rodzinna. A przecież medycy, cały personel, pracuje na pełnych obrotach. Zmęczenie jest tu codziennością.

- Jestem przerażony, jak dużo pacjentów jest na oddziale - mówi wolontariusz. - I to nie są tylko, jak niektórzy myślą, starsi. To są pacjenci młodzi, 30, 40, 50-letni.

Grzegorz Hryniewicz zauważa, że ludzie są coraz bardziej zmęczeni pandemią, obostrzeniami, kolejnymi decyzjami.

- Dzisiaj nasze codzienne życie przeniosło się do sieci - mówi społecznik. - Przez to, że ludzie są pandemią bardzo zmęczeni, to jest w nich też nienawiść w świecie wirtualnym. Obawiam się, że jak pandemia się skończy, to ta nienawiść zostanie przeniesiona na to codzienne, "normalne" życie.

Zielonogórzanin zauważa, że pisanie, iż koronawirusa nie ma, że to "ściema", może wynikać z niewiedzy.

Wideo: Będzie więcej szpitali:

- W szpitalu tymczasowym są pacjenci. Personel, opiekujący się nimi na strefie czerwonej, pracuje jak mrówki - opowiada radny. W sposób zgrany - od pokoju do pokoju, od pacjenta, do pacjenta.

Grzegorz Hryniewicz mówi, że czasem nie może uwierzyć w to, co ludzie piszą w sieci. Niestety, zdarza się tak, że zmieniamy opinię dopiero, gdy sami doświadczymy pandemii.

- Jeżeli mi jest przykro, gdy widzę takie opinie, to jak musi czuć się medyk, który cały czas pomaga pacjentom? Cały czas siedzi w środku i niesie pomoc? - zastanawia się społecznik.

"Pęka mi serce, gdy spotykam się z negowaniem istnienia pandemii"

Pani Zuzanna jest studentką V roku medycyny na Uniwersytecie Zielonogórskim. Ona też zdecydowała się zostać wolontariuszką w Szpitalu Tymczasowym w Zielonej Górze. Dziś mówi, że to nauka, która przynosi satysfakcję. Ale wcale nie jest łatwa.

- Pęka mi serce, gdy spotykam się z negowaniem istnienia pandemii - mówi. - W szpitalu mierzę się z ogromnym cierpieniem i bólem pacjentów. Nierzadko też z ich śmiercią. Często to są także stosunkowo młode osoby. Czuję ogromną bezsilność, gdy wracam ze szpitala i czytam posty, o tym, ze "pandemii nie ma, a ten wirus to zwykła grypa i wszystkie środki ostrożności są grubo przesadzone". Do tego dochodzi świadomość, że większość tych ludzi, którzy trafiają do szpitala tymczasowego, można było uchronić przed chorobą. Gdybyśmy tylko zmienili mentalność społeczeństwa i stosowali się do obostrzeń.

Jak na co dzień przyszli medycy pomagają w szpitalu tymczasowym? Zajmują się myciem i pielęgnacją, wsparciem, pobieraniem krwi, zakładaniem kroplówek, są codzienną pomocą w pracy personelu. Co jest najtrudniejsze w takim niesieniu pomocy?

- Fizyczne zmęczenie - przyznaje Zuzanna. - Środki ochrony osobistej utrudniają poruszanie się. Ale temperatura też nie sprzyja pracy, człowiek się poci, szybciej męczy. Bardzo trudny do zniesienia jest też ogrom cierpienia i śmierci. Wolontariusz zżywa się z pacjentami, kibicuje im, by wrócili do zdrowia, a to nie zawsze się udaje. Zdarzają nam się także pacjenci, którzy pisali, że pandemii nie ma. A potem sami trafiają do szpitalnego łóżka.

Ludzi, którzy głoszą tezy, że w szpitalach leżą statyści, chętnie zaprosiłabym na oddział. Jestem ciekawa, jaką by mieli po takiej wizycie opinię, gdyby zobaczyli, co robimy na oddziale na co dzień.

Rok z pandemią koronawirusa. Wciąż są nowe zachorowania

Minął rok od początku pandemii koronawirusa w Polsce. Co czeka nas dalej? Czy jest jakieś światełko w tunelu? Czy koronawirus może nas jeszcze zaskoczyć?

– Zawsze są mutacje wirusa – przyznawał nam, przy okazji rozmowy na temat 12 miesięcy pandemii, doktor Jacek Smykał, kierownik oddziału zakaźnego w Szpitalu Uniwersyteckim w Zielonej Górze. – Pytanie, jak skuteczna będzie szczepionka. Myślę, że będzie skuteczna. Nie ma w tej chwili innej drogi. Szczepienia to wyraz społecznej solidarności. To szansa, by przerwać ten łańcuch zakażeń. Obecnie to jest gdybanie. Jak będzie, kiedy to się skończy, czy będzie więcej zachorowań? To są tylko pytania i przypuszczenia. Jesteśmy zmęczeni psychicznie. Obserwujemy śmierć ludzi.

  • Psychicznie to bardzo ciężka praca. To, co możemy zaproponować, to tlenoterapia, remsedivir, osocze ozdrowieńców. Ale czasem jesteśmy bezradni, gdy pacjent umiera w ciszy.

Szpital Tymczasowy w Zielonej Górze powiększa się o kolejne łóżka

W ostatnich tygodniach gwałtownie przybywa pacjentów z COVID-19. Niektórzy mówią już o "trzeciej fali koronawirusa".

Większa liczba chorych wymusza stworzenie dodatkowych łóżek dla pacjentów. Na temat sytuacji epidemicznej w regionie rozmawiali ostatnio m.in. wojewoda lubuski Władysław Dajczak i marszałek Elżbieta Anna Polak. Efektem rozmów jest decyzja o zwiększeniu liczby łóżek m.in. w zielonogórskim szpitalu tymczasowym.

- Ze względu na zwiększoną liczbę chorych, którzy pojawili się w regionie, zapadła decyzja, że zwiększona zostanie także liczba łóżek obserwacyjno-zakaźnych w szpitalu tymczasowym o kolejnych 28 - tłumaczy Sylwia Malcher-Nowak, rzeczniczka prasowa Szpitala Uniwersyteckiego w Zielonej Górze. - Jeśli chodzi o samą liczbę pacjentów, to obecnie utrzymuje się ona na podobnym poziomie około 100 pacjentów z COVID-19 na terenie szpitala. Łącznie: na oddziale zakaźnym i w szpitalu tymczasowym.

Co z personelem, który miałby się zająć dodatkowymi pacjentami na łóżkach covidowych? To nadal jest spory problem.

- Udało nam się ułożyć grafik z dodatkowymi dyżurami, ściągnąć dodatkowe osoby - mówi rzeczniczka zielonogórskiej lecznicy. Bo wciąż to większość personelu Szpitala Uniwersyteckiego zapewnia ciągłość pracy w szpitalu tymczasowym. Nieustannie dodatkowi lekarze są na wagę złota. Lekarze każdej specjalności.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Jurij Belous o definicji ludobójstwa

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie