Patryk Dudek, żużlowiec Falubazu Zielona Góra: W złym czasie trafiłem na upadki, bo moja forma rosła

Cezary Konarski
Cezary Konarski
Patryk Dudek, żużlowiec Falubazu Zielona Góra.
Patryk Dudek, żużlowiec Falubazu Zielona Góra. Monster Energy Europe Ltd.
- Jedziemy jeszcze o trzecie miejsce, a patrząc na to, że jesteśmy w play off przed drużynami, które wymieniało się, że będą przed nami, to uważam, że jest to nasz duży sukces. A przecież pamiętam, że przed sezonem nasi kibice martwili się, że może to być słabszy rok dla Falubazu. Okazało się jednak, że jest to dla nas sezon na duży plus – mówi Patryk Dudek, jeden z liderów Falubazu Zielona Góra przed finiszem sezonu żużlowego.

Co się stało w Lesznie? Pewnie to pytanie słyszysz z wielu stron. Walczycie o medale w PGE Ekstralidze, a porażka 33:57 w półfinale play off, to chyba trochę wstyd. Kiepsko spisali się wszyscy zawodnicy Falubazu, ty zdobyłaś tylko jeden punkt…
- Zupełnie nie wiem, co się stało. Ktoś po meczu powiedział mi, że to pewnie nie pierwszy i nie ostatni taki wynik w mojej karierze. Ja się tym nie przejmuję i jadę dalej. Nie wyszło nam, a mi szczególnie, bo nie przypominam sobie, żebym zdobywał jeden punkt w ekstralidze. Może, jak miałem 17 lat, to coś takiego mi się przytrafiło. Kompletnie nic mi nie pasowało, w żadnym wyścigu nie było prędkości. Nie potrafię wytłumaczyć tej sytuacji. Może rozumiałbym coś z tego, gdyby cała drużyna pojechała dobrze, a tylko ja bym zawalił mecz. Ale to były ciężkie zawody dla nas wszystkich, nie mogliśmy się dopasować do leszczyńskiego toru.

Przecież zwykle dobrze wam się jeździ na „Smoczyku”.
- Tor za każdym razem jest jednak inaczej przygotowany. Teraz nie było tak, że jeden, czy dwóch zawodników miało dobre przełożenia i można byłoby się na kimś wzorować, czy czymś sugerować, żeby zrobić dobre zmiany. Zupełnie nie trafialiśmy z ustawieniami.

A może po awansie do play off zeszło z was powietrze i zadowoliliście się samym miejscem w czołowej czwórce?
- Na pewno nie, stanęliśmy przecież do rywalizacji o medale. Nas sportowców nie trzeba specjalnie motywować do tego, żeby nie odpuszczać jakichś zawodów. Zawsze chcemy jak najlepiej zapisać się na kartach historii żużla, a przecież im lepszy wynik, tym lepsze bonusy idą dla klubu, choćby od sponsorów. A my, zawodnicy, na tym korzystamy. Na pewno w żaden sposób nie odpuściliśmy meczu w Lesznie. W play off byliśmy gorsi, ale trzeba spojrzeć też na sezon zasadniczy, w którym spisywaliśmy się nieźle. Przecież jako jedyni pokonaliśmy Unię Leszno w dwumeczu. Jedziemy jeszcze o trzecie miejsce, a patrząc na to, że jesteśmy w play off przed drużynami, które wymieniało się, że nas wyprzedzą, to uważam, że jest to nasz duży sukces. A przecież pamiętam, że przed sezonem nasi kibice martwili się, że może to być słabszy rok dla Falubazu. Okazało się jednak, że jest to dla nas sezon na duży plus. Mam nadzieję, że kibice będą pamiętać cały nasz sezon, a nie tylko ostatni, słaby, mecz w Lesznie. Jesteśmy oczywiście przyzwyczajeni do krytyki i spodziewamy się różnych głosów, ale moim zdaniem, spoglądając na całokształt, to w tym roku byliśmy dobrą drużyną.

Kończy się specyficzny sezon. Czy specjalne warunki sanitarne w trakcie meczów stanowią dla ciebie duże utrudnienia?
- Jeśli chodzi o mecze ligowe, dla mnie dość istotne jest to, że nie ma przedmeczowych prezentacji. Na turniejach Grand Prix one są i to trochę pomaga, bo zjeżdżając po prezentacji do parkingu, czuję się zwykle dodatkowo „nakręcony”, zmotywowany do walki. W lidze brakuje mi trochę tej atmosfery przed meczami. No i oczywiście żałuję, że jest dużo mniej kibiców, bo na stadionach nie jest już tak głośno. Jest inaczej, bo zwykle doping był intensywniejszy, ale kto wie, być może niektórzy zawodnicy mieli przez to łatwiej, bo nie czuli na sobie presji trybun. Należy się jednak cieszyć, że udało nam się „odjechać” cały sezon w tym dziwnym roku. Zawodnicy na pewno muszą liczyć się ze stratami, bo patrząc na koszty związane z remontami silników, czy zużyciem części, to nikt nam zniżek nie daje, dlatego dostaliśmy nieźle po kieszeni. Ale na rozliczenia przyjdzie jeszcze czas, bo przecież wciąż się ścigamy.

Wiadomo, że w klubach zawodnicy zarobią dużo mniej, niż w „normalnych” sezonach. A jak w tym trudnym czasie wygląda współpraca ze sponsorami?
- Z niektórymi zmieniliśmy kontrakty, a z innymi zostaliśmy na tych samych umowach. Oczywiście wszystkich rozumiem, bo wiem, w jakiej sytuacji się znaleźliśmy. Jestem zadowolony ze współpracy ze sponsorami i dziękuję wszystkim, którzy ze mną zostali. Jedną z pierwszych firm, które już podpisały ze mną umowę na sezon 2021, jest Monster, dlatego cieszę się bardzo, że będę mógł nadal reprezentować tę firmę i dawać kibicom pozytywną energię.

Poruszyłeś temat Grand Prix. Pewnie nie tak wyobrażałeś sobie jazdę w tegorocznym cyklu. Miałeś sporo pecha, wypadek w Gorzowie musiał mieć wpływ na twoje wyniki.
- Cieszyłem się bardzo, że zaczniemy ściganie w Grand Prix, bo przed pierwszymi rundami coraz lepiej punktowałem w lidze. Wszystko dobrze się zapowiadało. Bardzo liczyłem na zawody w Gorzowie, bo zwykle dobrze mi się tu jeździ. Tymczasem kilka dni wcześniej poobijałem się na mistrzostwach Polski w Lesznie, a na samym początku pierwszych zawodów w Gorzowie zdarzył się ten nieszczęsny wypadek. Dwa turnieje poszły więc na straty. Kolejna runda rozgrywana była już pięć dni później w Pradze. Jechałem tam raczej po to, by jedynie przejechać zawody i bardziej przygotować się na mecze play off. W złym czasie trafiłem na te upadki, ponieważ forma rosła, a ze sprzętem było coraz lepiej. Wypadki trochę mnie wyhamowały, moja jazda w niektórych biegach była zachowawcza, czasem jechałem z grymasem na twarzy, dlatego efekt nie był najlepszy.

W efekcie, przed dwoma ostatnimi turniejami Grand Prix w Toruniu, straciłeś szansę na miejsce w czołowej szóstce, która pojedzie w cyklu 2021.
- Dlatego w głowie mam to, żeby na koniec dobrze zaprezentować się przed kibicami i organizatorami, ponieważ myślę, że im bardziej zbliżę się do szóstego miejsca, to być może będę miał większą szansę na „dziką kartę”. Mogę jeszcze dogonić kilku zawodników, liczę na to, że powalczę o wyższą lokatę w klasyfikacji.

A w nowym sezonie znów pojedziesz razem z Falubazem…
- Mam ważny kontrakt z klubem, ale jest przecież takie słynne powiedzenie, które mówi, że każdą umowę można rozwiązać. Oczywiście ja tego nie planuję, może być głośno, ale nie musi, wszystko przed nami.

WIDEO: Patryk Dudek gościem Rademeneza w trakcie freestylowego bicia rekordu Polski

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie