Piłkarze Lechii Zielona Góra znów zagrali źle. Przegrali pierwszy mecz rundy rewanżowej

Cezary Konarski
Cezary Konarski
Piłkarze Lechii Zielona Góra przegrali ze Stalą Brzeg 1:2.
Piłkarze Lechii Zielona Góra przegrali ze Stalą Brzeg 1:2. Cezary Konarski
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
Piłkarze Lechii Zielona Góra źle rozpoczęli rundę rewanżową trzecioligowych zmagań. W rozegranym awansem meczu pierwszej kolejki serii wiosennej zielonogórzanie przegrali na własnym boisku ze Stalą Brzeg 1:2.

Lechia Zielona Góra – Stal Brzeg 1:2 (0:1)

  • Bramki: Mycan (45) – Maj 2 (51, 65).
  • Lechia: Fabisiak – Ostrowski, M. Maćkowiak, Babij – Kaczmarczyk, Żukowski (od 84 min Konieczny), Surożyński (od 69 min Ł. Maćkowiak), Zioła (od 80 min Wieczorek), Małecki, Loboda – Mycan.
  • Żółte kartki: Babij, Żukowski, M. Maćkowiak, Sawicki (trener Lechii).

Przed tygodniem Lechia fatalnie zakończyła piłkarską jesień (przegrała u siebie z Karkonoszami Jelenia Góra 1:2), a w sobotę 20 listopada równie kiepsko rozpoczęła rundę rewanżową rozgrywek. Zielonogórzanie przegrali trzeci mecz z rzędu i znów polegli na własnym boisku. Zespół podopiecznych trenera Andrzeja Sawickiego od dawana prezentuje dwa oblicza – nieźle, a niekiedy bardzo dobrze gra w pierwszej połowie meczu, a w drugiej sprawia wrażenie, jakby najważniejsza była obrona uzyskanego do przerwy wyniku.

Spotkanie ze Stalą Brzeg zielonogórzanie rozpoczęli z dużym zaangażowaniem, raz za razem dynamicznie przeprowadzali groźne akcje. Kilka z nich powinni zakończyć zdobyciem bramki. Dla przykładu, w 12 min Mateusz Surożyński dwukrotnie stanął przed szansą na strzelenie gola. Najpierw trafił piłką w słupek bramki przyjezdnych, a za chwilę uderzał głową z bliskiej odległości tak, że futbolówka trafiła idealnie w bramkarza. Później dwukrotnie Przemysław Mycan miał znakomite okazje do zmiany rezultatu, ale dopiero w 45 min zdołał skutecznie uderzyć na bramkę. Po dośrodkowaniu Artura Małeckiego zielonogórski napastnik głową uzyskał prowadzenia dla miejscowych. Mało brakowało, a w doliczonym czasie gry zdobyłby drugiego gola. Trafił jednak piłką prosto w bramkarza. - Powinno być 3:1 – takie stwierdzenie dało się wyłapać z dyskusji kibiców, którzy w przerwie meczu analizowali to, co działo się na boisku. Bramkę przypisywali też gościom, ponieważ należy uczciwie zauważyć, że mieli oni dwie bardzo groźne okazje, które mogły zakończyć się zmianą wyniku.

WIDEO: Andrzej Sawicki, trener Lechii Zielona Góra po meczu ze Stalą Brzeg

W drugiej połowie gospodarze zamiast pójść zdecydowanie za ciosem, przybrali postawę bardziej defensywną. A, że w ostatnim czasie Lechia z obroną radzi sobie co najmniej średnio, to już w 51 min Stal zdobyła wyrównującą bramkę. Kwadrans później było 1:2. Oba gole strzelił Michał Maj, obrońca Stali. W obu przypadkach goście bez trudu poradzili sobie z bierną postawą zielonogórskiej obrony. Z łatwością „wjeżdżali” w pole karne Lechii.

Mimo, że później drużyna z Brzegu nie stworzyła już więcej równie groźnych sytuacji, to sprawiała wrażenie ekipy kontrolującej grę, nie pozwalając gospodarzom na konstruowanie dokładnych akcji. Zielonogórzanie jedynie po stałych fragmentach gry, a tym wypadku po rzutach rożnych, siali zagrożenie pod bramką rywala. Tak było m.in. w 72 i 74 min. Jeszcze tuż przed końcem meczu Przemysław Mycan próbował zaskoczyć bramkarza Stali, ale znów bezskutecznie.

- Na pewno była różnica między pierwszą, a drugą połową – powiedział Andrzej Sawicki, trener Lechii. – Jak zwykle procent, jaki wykorzystaliśmy do przerwy był za mały, by osiągnąć sukces. W drugiej połowie przeciwnik tak naprawdę dwa razy był w polu karnym i strzelił dwie bramki. To też wskazuje na jakość zespołu, choć nie mogę mieć jakichś wielkich pretensji do drużyny, bo generalnie nie był to nasz zły mecz. Ale niestety brakuje nam kropki nad „i”. Kilka sytuacji w pierwszej połowie powinno zakończyć się lepszymi decyzjami, których niestety zabrakło. Wiedzieliśmy, że nasz rywal jest bardzo mocny grając z kontrataku. Pokazał to, przegrywamy, choć dramat to może za duże słowo, ale niestety jest ciężko. Szkoda szczególnie pierwszej połowy, że nie udało nam się prowadzić wyżej, bo może wtedy wygralibyśmy ten mecz.

WIDEO: Radość piłkarzy Lechii Zielona Góra po zdobyciu lubuskiego Pucharu Polski

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie