Lider z Falubazu i potężny huk w Gorzowie. Opinia.

Redakcja
Leon Madsen (z lewej) wygrał turniej Grand Prix w Warszawie, ale Patryk Dudek wywalczył najwięcej punktów
Leon Madsen (z lewej) wygrał turniej Grand Prix w Warszawie, ale Patryk Dudek wywalczył najwięcej punktów Bartek Syta
Miejsce na podium w takiej stawce to wielka sprawa i świetne otwarcie wyścigu o tytuł mistrza świata. Jeszcze bardziej cieszy to, że Patryk Dudek został liderem cyklu! Zbieranie punktów i punkcików to najważniejsza rzecz w tej zabawie i można zgarnąć złoto, nie wygrywając ani jednego turnieju.

Kawał niezłego ścigania oglądaliśmy w sobotnim turnieju Grand Prix w Warszawie. Świetne akcje Patryka Dudka i Bartosza Zmarzlika, błyskotliwe starty Bartosza Smektały i tylko Janusz Kołodziej jakiś taki zagubiony... Ale przyznam szczerze, że odczuwam maleńki niedosyt. Po bardzo udanej fazie zasadniczej w wykonaniu Polaków zamarzyła mi się wisienka na torcie. Co mogłoby zaspokoić mój wilczy apetyt? Awans dwóch naszych do finału (trzech to byłby już grzech obżarstwa) albo widok Patryka czy jednego z Bartoszów na najwyższym stopniu podium. Cóż, Zmarzlik i Smektała odpadli w półfinale, a Dudek w finale dojechał do mety na trzeciej pozycji.

Pierwszy był Hans Nielsen, najwięcej tytułów zgarnął Tony Rickardsson. Żużlowi mistrzowie świata ery Grand Prix. Pamiętasz wszystkich?

Proszę nie podejrzewać mnie o to, że próbuję umniejszać sukces zawodnika z Zielonej Góry. Absolutnie! Musiałbym być niespełna rozumu, żeby mieć pretensje. Miejsce na podium w takiej stawce to wielka sprawa i świetne otwarcie wyścigu o tytuł mistrza świata. Jeszcze bardziej cieszy to, że Dudek został liderem cyklu! Zbieranie punktów i punkcików to najważniejsza rzecz w tej zabawie i można zgarnąć złoto, nie wygrywając ani jednego turnieju. Ja tylko jestem żużlowym głodomorem, dlatego apetycik miałem ciut większy i chciałem, by Polakom „żarło” do samego końca.

Na pewno więcej obiecywał sobie także Tai Woffinden, który marzy o obronie mistrzowskiego tytułu, a już na starcie ma solidną stratę. Ale to nie nasz problem... Kończąc wątek Grand Prix, zastanawiam się, czy trener Marek Cieślak uświadomił Fredrika Lindgrena, że nazajutrz Włókniarz Częstochowa ma bardzo ważny mecz ligowy, bo zimny z natury Szwed w niedzielę wyglądał na cokolwiek zmrożonego.

Wiele osób ściska kciuki za Stal. Mój redakcyjny kolega z Zielonej Góry - Falubaz z krwi i kości - przyznał ostatnio, że jeszcze nigdy tak nie kibicował Gorzowowi, jak w tym sezonie.

Złośliwi twierdzą, że w piątkowy wieczór w okolicach Gorzowa słychać było potężny huk - to kibicom i działaczom Stali spadł kamień z serca po zwycięstwie nad Spartą Wrocław... Zdradzę, że w trakcie spotkania sam podtrzymywałem na duchu pewnego sympatyka żużla nad Wartą, który po VII biegu wysłał mi SMS: „Nic nie mów... Pierwsza liga...”. Spokojnie, bez paniki. Są cztery punkty na koncie po pięciu kolejkach? Są. Niech martwią się zespoły, które mają mniej, a takich nie brakuje.

Pewnie, że nie jest łatwo, gdy pęka jakieś ogniwo. W piątek pękł Krzysztof Kasprzak (i chyba troszeczkę także Rafał Karczmarz). W takiej sytuacji ktoś musi dać coś ekstra. W piątek dał to Peter Kildemand. Wiele osób ściska kciuki za Stal. Mój redakcyjny kolega z Zielonej Góry - Falubaz z krwi i kości - przyznał ostatnio, że jeszcze nigdy tak nie kibicował Gorzowowi, jak w tym sezonie.

Wideo

Materiał oryginalny: Lider z Falubazu i potężny huk w Gorzowie. Opinia. - Gazeta Lubuska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie