Stąd się wziął koń przed Centrum Zdrowia Matki i Dziecka? Jego historia jest tajemnicza

Leszek Kalinowski
Leszek Kalinowski
Figura konia stanęła przed Centrum Zdrowia Matki i Dziecka w Zielonej Górze. Jej historię wyjaśnia umieszczona na dole tablica
Figura konia stanęła przed Centrum Zdrowia Matki i Dziecka w Zielonej Górze. Jej historię wyjaśnia umieszczona na dole tablica Jacek Katos
Przed Centrum Zdrowia Matki i Dziecka pojawił się koń. - Co tutaj robi? – zastanawiają się niektórzy pacjenci. Część historii tego niezwykłego gościa szpitalnego terenu wyjaśnia umieszczona obok konia tabliczka. A historia tego zwierzęcia jest nieco tajemnicza.

Choć koń wygląda jak nowy, nie jest nowym mieszkańcem szpitalnego skweru. Jego historia zaczyna się w styczniu 2008 roku. Tajemniczy koń pojawił się przed na trawniku, przed oknami oddziału chirurgii dziecięcej podczas weekendu.

Koń przed szpitalem pojawił się w nocy

Jak wspominał dr n. med. Jan Nowak, który kierował Oddziałem Chirurgii i Urologii Dziecięcej: - W piątek konia nie było, a kiedy wróciłem do pracy w poniedziałek, już stał!
Wiele osób wtedy pytało, skąd się tam wzięła ta rzeźba w skali jeden do jednego.
Z czasem koń stał się ważny elementem szpitalnego kompleksu. Mówiło się np. wejście koło konia. Zwierzę przez wiele lat cieszyło oczy młodych pacjentów, ale i starzało się. Raz popsuła mu się noga. Szpital naprawił ją swoimi sposobami. Innym razem chcieli go ukraść złodzieje, ale nie była to łatwa sprawa, bo koń był mocno przytwierdzony do podłoża. Zabrali więc tylko krasnale, które towarzyszyły zwierzęciu.
Nie dało się jednak ukryć, że wiele czasu minęło od pojawienia się tajemniczej figury. Deszcz, śnieg, słońce zrobiły swoje. Koń wymagał remontu, by dalej mógł sprawiać radość małym dzieciom.
Szpital Uniwersytecki postanowił wrócić do tajemniczej historii. Na swoim facebooku umieścił krótki opis konia oraz poinformował, że szuka złotej rączki, która pomogłaby powrócić figurze do dawnej świetności. I dodał: - A może ujawni się anonimowy darczyńca i rozwikła nurtującą nas zagadkę?
To było w maju zeszłego roku.

Historia z koniem przed szpitalem zaczęła się wyjaśniać

Po opublikowaniu tej informacji zgłosiła się do Marta Krzyśko. Okazało się, że za pojawieniem się u rzeźby w szpitalu stoi jej tato, Piotr Banach:
„Jestem córką Piotra. Tata zmarł 3 lata temu, był bardzo skromnym człowiekiem. Może dlatego nic Państwu nie wspomniał? Pomysł sprezentowania konia pod oddziałem dla dzieciaczków zrodził się z wdzięczności, jaką miał jako Ojciec. Pan dr Jan Nowak uratował mi życie, operował mnie jako dziecko. Pozdrawiam serdecznie, bardzo się cieszę, że mogłam o tym Państwu napisać, to bardzo ważne dla mnie. Wtedy, te kilkanaście lat temu, po licytacji WOŚP, mało kto o tym mówił, wiedziałam tylko ja i kilku jego przyjaciół, którzy pomagali mu przetransportować do Was konia” – napisała pani Marta.
Tajemnicę pomogli też wyjaśnić Łukasz Suchocki i Tomasz Noskowicz, którzy brali udział w ówczesnej Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy i transporcie rzeźby do szpitala, co udokumentowali na zdjęciach.
Odezwał się też Jacek Stefanowicz, ówczesny szef WOŚP, który napisał m.in.” Kiedy Piotr wylicytował tego słynnego konia, nie za bardzo wiedział i my też nie wiedzieliśmy, co z nim zrobić? Padł pomysł - do szpitala z nim. I tak pod osłoną nocy, Łukasz Suchocki, Tomasz Noskowicz, chyba także Michał Niewinowski i Michał Rządzki, potajemnie postawili go przed wejściem na chirurgię dziecięcą. Dlatego dr Nowak w piątek go nie widział, a w poniedziałek już tak...”

Koń się przeprowadził pod Centrum Zdrowia Matki i Dziecka

Teraz kiedy, oddział chirurgii dziecięcej przeniósł się do nowo wybudowanego Centrum Zdrowia Matki i Dziecka, koń został tam przeniesiony.
- Poprosiliśmy pana Marcina Walaska, prezesa firmy Malpol, która opiekuje się Parkiem Krasnala w Nowej Soli i Ogrodem Botanicznym w Zielonej Górze, o odnowienie figury – poinformował Szpital Uniwersytecki. - Jest i tabliczka, której treść wyjaśnia, skąd ten koń w ogóle się wziął. Dziękujemy również panu Grzegorzowi Sacharowi z firmy GOKA za pomoc przy montażu.

ZOBACZ TEŻ

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Ostrzał Kijowa. W trakcie operacji na sercu dziecka zabrakło prądu

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na zielonagora.naszemiasto.pl Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie